Category: Czekoladowi potentaci

Polski rynek słodkości

Według specjalistów rynek czekolady w Polsce znajduje się wciąż w fazie wzrostu, na co wskazywałoby m. in. porównanie spożycia czekolady w Polsce i w Zachodniej Europie. [ad#Google 468x60]Podczas gdy Polak zjada średnio 3,7 kg czekolady w ciągu roku, w Wielkiej Brytanii na głowę przypada 7,3 kg, w Austrii oraz Holandii po 8 kg, natomiast przeciętny mieszkaniec Szwajcarii konsumuje rocznie ok. 10 kg czekolady. Rynek czekolady w Polsce cechuje się dużą konsolidacją. Największe firmy kontrolują trzy czwarte sprzedaży w ujęciu ilościowym – łączny udział Cadbury Wedel, Stollwercka i Kraft Foods i Nestle/Goplana na przełomie kwietnia i maja br. kształtował się na poziomie 77,1% (dane za AC Nielsen). W czołówce na czekoladowym rynku znajduje się firma Cadbury Wedel z 28,5% udziałem, za nią Stollwerck, który kontroluje 21,9% rynku czekolad, dalej firma Kraft Foods – 17,6% udziału oraz Nestle (marki Goplana i Nestle), która uzyskała 12,2%. Pozostała piąta część należy m. in. do takich firm jak: Terravita, Wawel, Fazer, Millano (Baron) czy Ferrero.

Historia marki Wedel

Kamieniem milowym w historii firmy było jej przejście pod rządy Jana Wedla, syna Emila. To on zadecydował, że czas najwyższy wybudować nową fabrykę i przenieść ją na warszawską Pragę. Tak powstała jedna z najnowocześniejszych manufaktur II Rzeczypospolitej: rozpoczęła działalność w 1934 roku i z każdym kolejnym rozwijała się w niezwykłym tempie. To wówczas powstały receptury słynnego Ptasiego Mleczka, Mieszanki Wedlowskiej, czekolady Jedyna.

Polityka eksportowa firmy oraz zainteresowanie jej słodyczami sprawiły, że w ciągu zaledwie kilku lat, czekolada Wedlów zaczęła być wysyłana regularnie, specjalnym samolotem, do sklepu firmowego m.in. w Paryżu, sklepów w Londynie, do Ameryki Północnej, a nawet do Japonii.

Rodowód Marki Wawel

Mity i legendy – czekoladki na Cesarskim Dworze
Jedyne naprawdę szczęśliwe chwile spędzał Franciszek Józef w otoczeniu swych licznych wnuków. Dzieci baraszkowały na dywanie w gabinecie Dziadunia, prosząc go gorąco o wspaniałe słodycze sprowadzane ekstrapocztą z Galicji, z Krakowa. Dobrotliwy Monarcha zawsze spełniał ich prośbę, sam bowiem przepadał za wyrobami Fabryki Piaseckiego. Osobisty kamerdyner Najjaśniejszego Pana, Euglen Ketterl, opowiadał, że gdy cesarskie wnuki (podobnie jak cały Dwór) oblizywały palce po czekoladkach i wafelkach, wołając: – Ach, Królewski Smak! – dobrotliwy Monarcha poprawiał je łagodnie: – Nie królewski, lecz cesarsko-królewski.